Blog
Polityka od Końca
PKoniec84
PKoniec84 Bielawski lewicowy społecznik
0 obserwujących 2 notki 987 odsłon
PKoniec84, 21 lutego 2017 r.

Lewico wróć!

487 8 0 A A A

    Nie napiszę nic odkrywczego, gdy stwierdzę, że Polska lewicy potrzebuje. Mam wrażenie, że z każdym dniem coraz mocniej, patrząc na nasz publiczny dyskurs, który już nawet przestał być konserwatywny, a jest po prostu głupi i o niczym. Bo czy ktoś się dziś serio sprzecza o gospodarkę bądź politykę społeczną? Jeśli już zdarza się poważny temat, jak kwestie praworządności chociażby, to jest bardzo skutecznie upupiany przez obie strony tej naszej pseudodebaty. Mam wrażenie, że ostatnie realne spory o kształt państwa sięgają czasów wojen między AWS i SLD, czyli są polityczną prehistorią. W dużej mierze wynika to z tabloidyzacji polityki i tego, że dziś głosujemy częściej na formę niż treść lub kierujemy się tylko i wyłącznie resentymentem i głosujemy przeciw, a nie za. Moim zdaniem, wynika to z braku normalnego podziału na prawicę i lewicę. Oczywiście nie łudzę się, że on nagle samoistnie powróci, ale jako człowiek z sercem ewidentnie po lewej stronie, chciałbym tego doczekać zanim stuknie mi pięćdziesiątka :)

    Żeby było jasne, w tytule oczekuję powrotu lewicy, której nie było w tym kraju od czasów przedwojennych, czyli realnie stojącej po stronie ludzi słabszych i nie nawiązującej do czasów komunistycznego autorytaryzmu. Prawdziwej spadkobierczyni tradycji PPS czy PSL "Wyzwolenie". Nie tęskni mi się do komuszych aparatczyków z SLD, partii, która dziś jest karykaturą już nie tylko lewicy, ale nawet samej siebie z lat 90. i w której prym nadają tacy "lewicowcy" jak cyniczny milioner Czarzasty czy również milionerka, jednak bardziej groteskowa niż cyniczna, Joanna Senyszyn. Że ugrupowanie to osiągnęło dno dna, wystarczy przypomnieć nominowanie pani Ogórek do wyborów prezydenckich. Jakie z niej indywiduum widać najlepiej dziś, gdy umizguje się do rządzącej prawicy. Oczywiście nie mówię, że nie było lub nie ma organizacji nawiązujących do dobrych lewicowych tradycji. Są! Znam co najmniej kilka i czuję do nich sympatię, jednak są one póki co marginalne i choć wiele z nich wierzy, że poparcie społeczne jest tuż za węgłem, to wszystko wskazuje, że jeszcze długo mogą na marginesie pozostać.

    No właśnie. Co prawdziwa lewica może zrobić, by stać się realnym politycznym graczem? Znów nie będę odkrywczy, gdy napiszę, że musi się zjednoczyć. Jednak moim zdaniem powinno być to zjednoczenie mądre. Nie można dać się szantażować, że na lewicy nie może być podziałów i dlatego lewicowcy z krwi i kości mają zagryźć zęby i współpracować ze wspomnianymi chociażby towarzyszami z peerelowskiego, cynicznego zombie jakim jest SLD lub też z grupą karierowiczów z tej partii, którzy ostatnio stamtąd uciekli i budują z namaszczeniem środowisk "Wyborczej" Inicjatywę Polską, która mam wrażenie, że patrzy jak tu przyczepić się do okrętu Nowoczesna i krzyczeć: płyniemy! Oni będą tylko ciągnąć w dół. Tak jak moim zdaniem nie należy otwierać się na wiele postaci ruchu feministycznego, głównie tych, które brylują w mediach i de facto wiele razy kompromitowały ruch kobiecy, gdy w imię liberalnej doktryny nawoływały do podnoszenia i równania wieku emerytalnego lub wypowiadały się o aborcji, nie jako o tragicznym, ale czasem jedynym możliwym dla kobiety rozwiązaniu, a jako o kolejnej metodzie antykoncepcji.

    Lewica powinna być silna swą różnorodnością, ale jej istotą musi być obrona ekonomicznie pokrzywdzonych i słabszych klas (tak, wiem, kolejny truizm). I wokół tej idei musi się obudować. Zwłaszcza, że wybory samorządowe tuż, tuż i do sejmików powinny być wystawiona ciekawa dla społeczeństwa socjalistyczna alternatywa. Jej fundamentem powinny być takie partie i organizacje jak: Razem, Zieloni, Ruch Sprawiedliwości Społecznej, Inicjatywa Pracownicza; środowiska ruchów miejskich, takich jak Miasto Jest Nasze; do tego intelektualiści skupieni wokół lewicowych periodyków, jak choćby "Krytyka polityczna" czy "Nowy obywatel"; wreszcie niezależne postacie, które stanowią sobą cenny dla lewej strony kapitał. Przykładami mogą być tutaj Robert Biedroń, Ryszard Bugaj czy choćby Piotr Liroy-Marzec, który, mam nieodparte wrażenie, w prawdziwej, służącej ludziom lewicy, odnalazł by się znacznie bardziej niż wśród kukizowych nacjonalistów, z którymi łączy go (podobnie jak piszącego ten tekst) chyba tylko wściekłość na panujące w Polsce realia. 

    Oczywiście samo połączenie sił to za mało, by przekroczyć choć wymarzone 5%. PiS zagospodarowało znaczną rzeszę ludzi wykluczonych przez system, gdyż jako pierwsza w historii III RP partia, zaczął  tworzyć zręby prawdziwej polityki socjalnej. Jednak pokrzywdzonych wciąż jest ogrom. Ludzie z małych miejscowości, których główną możliwością jest ciężka praca za niewielkie wynagrodzenie, a których pracodawcom państwo wciąż ułatwia rozładowywanie presji płacowej. Rodziny, które niesprawiedliwie pominął program 500+, który za to trafił do wielu rodzin milionerów. Pewne grupy zawodowe, jak choćby pielęgniarki, których pozycja ekonomiczna jest okropnie upośledzona w systemie służby zdrowia, w stosunku choćby do pozycji lekarzy. Nie wolno tu też zapomnieć o drobnych przedsiębiorcach, którzy może i czasem mają twarz "Januszów biznesu", ale najczęściej się starają i pracują w pocie czoła, a w starciu z korporacjami czy z przepisami są tak samo pokrzywdzeni jak pracownicy najemni. I tak można by jeszcze długo wymieniać. W sferze socjalnej, pomimo pewnych jaskółek, do odrobienia są całe lata świetlne. Tu trzeba być twardym i pryncypialnym. I nie dać zagłuszyć się liberalnej propagandzie spod znaku Balcerowicza czy Korwina, która od lat sączy zwłaszcza młodym ludziom poglądy, przez które taka podstawowa sprawa jak budowanie przez państwo sprawiedliwości społecznej, wydaje się im abstrakcją.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Wkurzają mnie politycy. Zarówno ci krajowi, jak i lokalni, w moim mieście, Bielawie. To wkurzenie popycha mnie do działania. Walczyłem już o przywrócenie połączenia kolejowego do Bielawy, obecnie wraz z przyjaciółmi walczę o likwidację Straży Miejskiej. Publikuję też felietony w lokalnej prasie. Serce mam po lewej stronie, bo zawsze jestem po stronie słabszych i pokrzywdzonych. Od głównych partii mi jednak daleko. Wszystkich tak samo nie lubię.

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Tagi

Tematy w dziale Polityka